



Product placement na przykładzie "Kochaj i tańcz"
21/08, 10:51
Podczas ostatniej weekendowej podróży miałem wątpliwą przyjemność obejrzeć (niejako z przymusu) film "Kochaj i tańcz". Postanowiłem wykorzystać tę sytuację i opisać product placement na przykładzie tego obrazu. Product placement jest obecny niemal w każym filmie do tego stopnia, że można odnieść wrażenie, że jest to element równoważny muzyce czy dialogom...
Zapewne każdy z nas słyszał lub czytał przynajmniej raz o licytacjach producentów samochodów, telefonów czy ubrań zaraz po tym jak ogłoszona została informacja o produkcji nowych przygów Jamesa Bonda. Wielu chce, aby Agent 007 jeździł ich samochodem, dzwonił z ich telefonów, czytał ich gazety... Nie tylko w przypadku tego filmu trwają boje - każda produkcja, która aspiruje do bycia kinowym hitem musi mieć produkty "naj" na swoim planie. To bezdyskusyjnie wielomiliardowy biznes.
Wróćmy jednak na nasze podwórko. Przypadek reklamy product placement to ciekawe zjawisko - należy robić to z wyczuciem, aby nie przesadzić i osiągnąć zamierzony cel. Jak to wygląda w polskich produkcjach to wystarczy obejrzeć jakikolwiek polski film. Jeszcze wiele mogą się nasi reżyserzy nauczyć od swoich amerykańskich kolegów po fachu.
W "Kochaj i tańcz" już po kilku sekundach widzimy reklamę Thermo Organiki. Ze względu na to, że główny bohater (poza tym, że tańczy) jest budowlańcem reklama pojawia się kilkukrotnie w trakcie filmu.




Nie brakowało też reklam własnych producenta filmu - TVN (Grupa ITI).
Mamy także nowoczesną elektronikę - komputery Apple, kamerę Sony, aparat cyfrowy Nikon...



Główny bohater gdzieś musiał spać - najlepszy do tego celu okazał się hotel WestIn.
Marylin Monroe śpiewała, że diamenty są najlepszym przyjacielem kobiety. Należy ich szukać w salonach Apart.


Oczywiście do salonów przychodzimy tylko w najlepszych ciuchach kupowanych w Reserved.
Wieczorem zmęczeni czytamy Galę - wyśmienity relaks! Pamiętajmy o nocnym kremie przeciwzmarszczkowym Dr Ireny Eris :)
Jeśli gdzieś musimy się szybko i bezpiecznie przemieścić to tylko Volkswagenem.
Polecane miejsca dobrej zabawy to... You & Me Bar (Warszawa).
Jak widać w filmie można zareklamować wszystko. Producenci telewizyjni z USA poszli jeszcze dalej - w przypadku serialu "Gotowe na wszystko" stworzyli specjalny internetowy sklep, w którym można kupić wszystkie produkty, którymi posługują się bohaterowie. Z niecierpliwością czekam na pierwszy taki polski pomysł. Ciekaw jestem czy się przyjmnie.

Może czas dodać swój?



















